Historia pewnego różańca...

22 października 2019

Wszystko zaczęło się od pomysłu... Od razu było mnóstwo osób, które chciały włączyć się w tworzenie wyjątkowego misyjnego różańca. I tak też było. Zamówiliśmy kule o średnicy 40 cm. Transport okazał się nie lada wyczynem, więc paczki przyszły... pocztą. Efekt jednorazowej dostawy widać na zdjęciach - paczki nie były ciężkie, ale zajmowały sporo miejsca. Kto by myślał, że wszystko przyszło gotowe ten się grubo myli. 59 kul trzeba było odpowiednio przygotować do połączenia, więc kołki i haczyki - wszystko wkręcane ręcznie! Gdy to już było gotowe przyszedł czas na nadanie kulom właściwego koloru. Jaki to kolor? Kolor misyjny! Dobrze, że jeden z nich to biały - obeszło się bez malowania, choć to akurat było dośc przyjemne. Pozostałe kolory to czerwony, żółty, niebieski i zielony - każdy symbolizuje inny kontynent (zob. jaki i skąd to się wzięło). Malowanie odbywało się w prowizorycznie przygotowanej pracowni. Można powiedzieć, że tempo ekspresowe. 

Kolorowe kule następnie połączyliśmy łańcuchem, oczywiście wcześniej precyzycjnie dociętym do poszczególnych części. Całość znalazła się w górnym kościele gotowa do modlitewnej drogi na procesji!

Bóg zapłać wszystkim zaangażowanym!

Bądźcie dzielni i nabierzcie odwagi, wszyscy ufający PANU!

Psalm 31,25

Polecamy

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
145 0.161954164505